Jesteśmy na skraju warszawskiego Śródmieścia i robotniczej Woli. Słychać stąd wielkomiejski szum i stukot klawiatur z biurowców, ale jednocześnie jest blisko do zielonego Żoliborza. Spacer po Powązkach, ekscentrycznie modna Burakowska i mainstreamowa Arkadia. Wszystko jest na swoim miejscu. Moją ulubioną ulicą w tej okolicy jest Smocza. Zupełnie przypadkiem poznałam tu wielu wspaniałych ludzi, którzy w nadnaturalny sposób ściągali w tę okolicę swoich przyjaciół i znajomych. Zasiedliliśmy nasze miejsce ludźmi, z którymi dobrze się czujemy. Czy to nie na tym polega szczęście? Magia jest związana z drobiazgami. W letnie wieczory, kiedy sąsiedzi gnieździli się przed telewizorami i z mieszkań mrugały do nas telewizory, my siedzieliśmy na ławkach i trzepakach, jakbyśmy nadal mieli 10 lat. Architekt, PRowiec, Bartek z windy (chyba informatyk?), montażysta, mediaplannerka. Dużo tematów w krótki wieczór, a jutro znów do pracy. Fajnie być razem, fajna pogoda, idziemy na spacer – kierunek Chłodna!