Zerwałam się, siadałam na niej jeszcze wielokrotnie. Za każdym razem sprawiało to wrażenie próby, próby zagrania samej siebie. Może to miejsce przepelnione sztuką, może dumą, że w Łodzi się udało rozpocząć tak wielkie przedsięwzięcie.
Ktoś zrobił mi zdjęcie. Poproszony zrobił drugie, trzecie i jeszcze ze dwa. Za każdym razem pozowałam inaczej. Chłopakowi, który robił mi zdjęcia wytłumaczyłam ideę ławki. Uśmiechnął się ze zrozumieniem i sam usiadł na ławeczce. Wyciągnął z kieszeni mały aparat i kazał sobie zrobić zdjęcie. Jedno. Był zdecydowany.
…. Przepraszam, telefon dzwoni