Było to tak, posłuchajcie. Pewnego dnia do chałupy doskonałego młodego kowala, najlepszego w całych Tatrach ( ponoć nie było lepszego) przyszedł stary człowiek i spytał: - To wy jesteście ten słynny kowal? - Tak, to ja - odrzekł gazda. - Mam dla was sporą robotę, jest kilka setek koni do podkucia. Kowal zdziwił się ogromnie, ale bez słowa zabrał narzędzia, podkowy i ruszył za starym człowiekiem. - A dokąd idziemy? - spytał po chwili. - Idziemy w kierunku Giewontu - odrzekł stary człowiek. Kowal znał legendę o śpiących rycerzach, ale idąc ze starym człowiekiem w kierunku tej góry niczego nie podejrzewał. Nie mówiąc już o tym, że podąża do groty, w której śpią rycerze. Gdy stanęli przed grotą, stary człowiek podniósł głowę do góry i nagle rozległ się grzmot a potężny blok skalny się rozsunął. - Chodź za mną - powiedział stary człowiek. Wtedy kowalowi serce mocniej zabiło, zdawał sobie sprawę, że idzie podkuć konie zaklętemu wojsku, które stanie do wojny, jeśli ich ojczyzna znajdzie się w niebezpieczeństwie. Szli krętymi korytarzami, aż znaleźli się w dużej sali. Kowal nie mógł uwierzyć własnym oczom, przetarł je kilka razy ze zdziwieniem, ale widok się nie zmieniał… przy ścianach spali rycerze, było ich tak dużo, że kowal nie mógł ich wszystkich ogarnąć. W drugiej sali stały rycerskie konie. - Te właśnie te konie masz podkuć - uśmiechnął się stary człowiek do kowala. Kowal był zachwycony, od razu zabrał się do roboty i po dwóch dniach podkuł wszystkie konie. Stary człowiek pochwalił kowala za wykonaną robotę. Wkrótce otrzymasz należną zapłatę. Kiedy zbierali się do wyjścia, niespodziewanie pojawiła się olbrzymia postać odziana w zbroję i z mieczem u boku. Postać ta spytała: "Czy to już czas?, Czy mamy już wstawać?"… Kowal na chwilę zaniemówił, ale pokłonił się pięknie i rzekł drżącym głosem "Nie wiem Panie, ja jestem tylko zwykłym kowalem, przybyłem tu podkuć Wasze konie…” Uśmiechnął sie rycerz i pobłogosławił kowala by mu się w życiu dobrze wiodło", po czym, usiadł na skalnym głazie, zamknął oczy i znowu usnął, by czekać na wezwanie…